Czwartek, 24 września 2026
Imieniny: Gerard, Teodor, Gerarda
Polityka Krajowa 04.07.2026 Wideo

Kleczew z prawie 270 MW mocy. OZE mają wzmacniać bezpieczeństwo energetyczne Polski

Prawie 270 MW ma dziś farma OZE w Kleczewie po rozbudowie zakończonej w 2026 r. Instalacja ma zasilać nawet 100 tys. gospodarstw domowych i pokazuje nowy kierunek polskiej energetyki.
Wideo Kleczew z prawie 270 MW mocy. OZE mają wzmacniać bezpieczeństwo energetyczne Polski

Największa farma fotowoltaiczna w Polsce po rozbudowie

W Kleczewie działa dziś największa farma fotowoltaiczna w Polsce i w tej części Europy, a po rozbudowie z lat 2024-2026 jej łączna moc sięgnęła prawie 270 MW. Inwestycja należąca do grupy ORLEN została zaprojektowana tak, by łączyć produkcję z paneli słonecznych i z energetyki wiatrowej. Dzięki temu instalacja ma większą stabilność pracy niż pojedyncza farma oparta wyłącznie na jednym źródle energii. W praktyce oznacza to bardziej przewidywalną produkcję prądu, co ma znaczenie dla krajowego systemu elektroenergetycznego i dla odbiorców końcowych.

Skala przedsięwzięcia jest duża również z perspektywy codziennego życia. Z tej instalacji może płynąć prąd wystarczający dla około 100 tys. gospodarstw domowych, czyli dla miasta wielkości znacznie większej niż wiele polskich powiatów. Po rozbudowie na terenie inwestycji znalazło się prawie 500 tys. paneli rozłożonych na powierzchni ponad 400 hektarów. To pokazuje, że energetyka odnawialna przestała być projektem niszowym, a staje się jednym z filarów dużej infrastruktury państwa.

"Nasz wysiłek na rzecz rozwoju energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii ma sens. Instalacje OZE są relatywnie tanie i pozwalają nam realizować zobowiązania wobec przyszłych pokoleń, czyli produkować zieloną energię"

Donald Tusk, premier

Premier zwracał uwagę, że tego typu instalacje są nie tylko elementem transformacji klimatycznej, ale też sposobem na ograniczanie kosztów wytwarzania energii. Dla zwykłych odbiorców najważniejsze jest to, że większa krajowa produkcja energii może zmniejszać zależność od importu surowców i podnosić odporność systemu na kryzysy cenowe. W regionach takich jak Wielkopolska czy zachodnia część kraju takie projekty stają się też sygnałem, że dawniej przemysłowe tereny mogą zyskać nowe funkcje. To ważne zwłaszcza tam, gdzie przez lata dominowała energetyka oparta na paliwach kopalnych.

Praktyczne skutki dla gospodarstw domowych i firm

Rozwój OZE ma bezpośrednie przełożenie na codzienne rachunki, dostępność energii i bezpieczeństwo dostaw. Jeśli w systemie przybywa nowoczesnych źródeł prądu, Polska zyskuje większą elastyczność w reagowaniu na zmiany popytu i wahań cen na rynku energii. Takie inwestycje są też ważne dla samorządów i przedsiębiorców, bo stabilniejsza infrastruktura energetyczna ułatwia planowanie nowych przedsięwzięć. Dla mieszkańców oznacza to mniejsze ryzyko niedoborów energii i lepsze warunki do rozwoju lokalnej gospodarki.

Władze podkreślają, że inwestycje w niskoemisyjne źródła energii wspierają także polskie firmy. Budowa i utrzymanie farm fotowoltaicznych, rozwój sieci oraz prace towarzyszące angażują krajowych wykonawców, specjalistów i zaplecze techniczne. To przekłada się na miejsca pracy nie tylko w samej energetyce, ale również w branżach powiązanych: transporcie, usługach, montażu czy serwisie. Z punktu widzenia mieszkańców oznacza to, że transformacja energetyczna może tworzyć nowe szanse gospodarcze, zamiast ograniczać się do zmiany źródła wytwarzania prądu.

"To jest przedsięwzięcie o niezwykle praktycznym znaczeniu. Stąd płynie prąd, który wystarczy dla ok. 100 tys. gospodarstw domowych"

Donald Tusk, premier

W wypowiedziach rządowych mocno wybrzmiewa też argument o bezpieczeństwie energetycznym. W czasach napięć na rynkach paliw i energii własne źródła odnawialne stają się zabezpieczeniem przed gwałtownymi skokami kosztów. Tego typu instalacje mogą nie zastąpić całego systemu energetycznego, ale stopniowo zmieniają jego strukturę i zwiększają udział krajowej produkcji. Dla przeciętnego obywatela najważniejsze jest to, że państwo stara się budować bardziej odporny model zasilania domów, szkół, szpitali i zakładów pracy.

Odzyskiwanie terenów pogórniczych i nowe miejsca pracy

Farma w Kleczewie została zbudowana na terenach pogórniczych, co ma znaczenie wykraczające poza samą energetykę. Degradowane obszary, które wcześniej służyły wydobyciu, mogą być ponownie wykorzystane w sposób zgodny z nowoczesnymi potrzebami gospodarki. Zamiast pozostawać nieużytkami, stają się miejscem produkcji czystej energii i źródłem nowych funkcji dla całego regionu. To pokazuje, że transformacja energetyczna nie musi oznaczać porzucenia terenów po górnictwie, lecz ich przemyślane zagospodarowanie.

Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, zaznaczyła, że region koniński powinien nadal odgrywać ważną rolę w produkcji energii. Podkreśliła przy tym znaczenie lokalnej infrastruktury i doświadczenia ludzi, którzy od lat pracują w sektorze związanym z wytwarzaniem energii. W praktyce oznacza to, że transformacja ma dotyczyć nie tylko technologii, ale również mieszkańców i pracowników, którzy potrzebują nowych ścieżek zawodowych. Chodzi o przekwalifikowanie osób zatrudnionych wcześniej przy węglu brunatnym, rozwój nowych kompetencji i tworzenie warunków dla małych oraz średnich firm.

"Zagospodarowanie terenów pokopalnianych do produkcji czystej energii jest niezwykle ważne. Region koniński był ważnym producentem energii i powinien nim pozostać. To miejsce, które ma odpowiednią infrastrukturę, ale też kapitał ludzki od lat produkujący energię na potrzeby krajowe"

Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska

Takie podejście ma szczególne znaczenie dla regionów, które przez dekady opierały swoją tożsamość gospodarczą na górnictwie i energetyce konwencjonalnej. Zmiana modelu rozwoju nie może oznaczać nagłego zerwania z dotychczasowym zapleczem kadrowym i technicznym. Dlatego równolegle z budową nowych instalacji wskazuje się potrzebę wsparcia lokalnych społeczności i rynku pracy. W efekcie teren po kopalni nie jest już symbolem końca pewnej epoki, lecz początkiem nowego wykorzystania przestrzeni i kompetencji.

Zmiany w prawie mają przyspieszyć przyłączanie OZE do sieci

Rząd wskazuje, że rozbudowa OZE musi iść w parze z modernizacją sieci elektroenergetycznych. Miłosz Motyka, minister energii, podkreślił, że dzięki zmianom w prawie energetycznym nowe instalacje mają być sprawniej przyłączane do sieci. To ważne, bo nawet najlepsza farma fotowoltaiczna nie spełni swojej roli, jeśli energia nie będzie mogła być skutecznie przesyłana do odbiorców. Właśnie dlatego modernizacja infrastruktury ma być jednym z elementów największej reformy prawa energetycznego w historii Polski.

W praktyce szybsze podłączanie nowych źródeł może oznaczać mniej opóźnień inwestycyjnych i większą przewidywalność dla przedsiębiorców. Im sprawniej działa system, tym szybciej nowe moce trafiają do krajowej sieci, a to może ograniczać straty wynikające z niedoborów infrastrukturalnych. Ministerstwo akcentuje też, że inwestycje w energetykę mają znaczenie dla rozwoju polskich firm, które uczestniczą w budowie i obsłudze nowej infrastruktury. To kolejny element szerszej zmiany, w której czysta energia staje się nie tylko celem klimatycznym, ale także narzędziem rozwoju gospodarczego.

"Inwestycje w polską energetykę i w nowe mocne niskoemisyjne, to inwestycja także w polskie firmy"

Miłosz Motyka, minister energii
  • 2024-2026 - w tych latach rozbudowano farmę w Kleczewie.
  • 270 MW - prawie tyle wynosi dziś łączna moc instalacji po rozbudowie.
  • 100 tys. gospodarstw domowych - tyle odbiorców może zasilić energia z farmy.
  • 500 tys. paneli - taką skalę osiągnęła instalacja po podwojeniu rozmiaru.
  • 400 hektarów - ponad taką powierzchnię zajmuje projekt.
  • 800 mln zł - o tyle więcej, według rządowej oceny, mogła kosztować państwo wcześniejsza, źle prowadzona realizacja.

Przed rozbudową inwestycji konieczne było uporządkowanie spraw związanych z wcześniejszą realizacją projektu. Władze informują, że obejmowało to weryfikację kosztów oraz odzyskiwanie części środków, które zostały wcześniej nieefektywnie wydatkowane. Według przedstawionej oceny poprzedni etap inwestycji był prowadzony niekompetentnie, a naprawienie tego stanu miało uchronić państwo przed dodatkowymi kosztami rzędu 800 mln zł. Dla podatników to przypomnienie, że przy dużych przedsięwzięciach liczy się nie tylko skala, ale też sposób zarządzania pieniędzmi publicznymi i kontrola wydatków.